2014 11 26 27 4T Otwock 004Żadna prawdziwa wyprawa nie obywa się bez przygody. A nawet kilku. Najważniejsze jednak, aby przygody kończyły się dobrze i mogły stać się źródłem barwnych wspomnień. Przekonaliśmy się o tym podczas klasowej wyprawy śladem Liberatora KG-939, który w sierpniu 1944 r. rozbił się w lasach otwockich, po akcji zrzutu pomocy dla Powstańców.

Podczas wycieczki udało nam się: pomylić miejsce noclegu, zgubić w drodze część zapasu chleba na kolację i śniadanie, 2014 11 26 27 4T Otwock 017 rozbić dzbanek i lampę u goszczących nas serdecznie Sióstr Franciszkanek i nie złapać porannego autobusu,  którym mieliśmy dojechać do Józefowa. Udało nam się ponadto: zdążyć na pociąg z Warszawy, wspaniale poradzić sobie z pełnieniem wachty wieczornej i porannej w kuchni, doskonale bawić się w czasie wieczornego kręgu, spokojnie przetrwać i przespać noc, trafić na miejsce pamięci załogi Liberatora w samym środku lasu, wspólnie wędrować i pomagać sobie nawzajem, nie zgubić się, nie zmoknąć, uniknąć mrozu, zjeść fantastyczny gorący obiad, zdążyć na wcześniejszy pociąg do Warszawy.

Nie udało nam się tylko jedno: odnalezienie skrzynki Geocache ukrytej 50 kroków za pomnikiem lotników (zainteresowanych bliżej odsyłam tu: http://opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=160). Cóż, nie zawsze wszystko może iść gładko.

Mówiąc całkiem poważnie: wyprawa była bardzo udaną okazją do pobycia razem, do zwykłego spędzenia ze sobą czasu, do poznania kawałka historii całkiem nieodległej, w możliwie namacalny sposób, do poznania życzliwych osób i do nałapania pięknych wrażeń i wspomnień.

Bezcenne.

Michał Gwardyś

PS: W podróży towarzyszyli nam dzielnie pani Kasia Barszcz i brat Mirek Kruk, którym bardzo

serdecznie dziękujemy!